Wyprawka

Wyprawkowe hity i kity #2

wyprawkowe hity

Dawno nie było na blogu hitów i kitów, a trochę produktów dziecięcych (i niedziecięcych, jak za chwilę zobaczycie) przetestowaliśmy z Jaśkiem przez ostatnie miesiące. Były lepsze i gorsze wybory, trafione wydatki i pieniądze wyrzucone w błoto. Zresztą sami zobaczcie, co zyskało akceptację Młodego Człowieka, a co nam się nie spodobało. Wyprawkowe hity i kity odsłona 2 przed Wami!

BabyBjorn Balance – HIT

Niekwestionowany hit ostatniego miesiąca. Długo, naprawdę długo wahaliśmy się, czy zakup leżaczka-bujaczka to dobry pomysł (pisałam Wam o tym we wpisie o macie edukacyjnej). Jasiek jest dzieckiem aktywnym i ciekawym świata – leżenie na macie czy w łóżeczku sprawia mu frajdę, ale na krótko. Stale potrzebuje naszej uwagi, inaczej zaczyna płakać. Nie lubi spędzać długich godzin w pozycji leżącej, zbyt mało wtedy widzi. Staramy się, aby – mimo wszystko – spędzał na materacu czy na macie jak najwięcej czasu, jednak są chwile, kiedy człowiek musi po prostu coś zjeść albo zwyczajnie pójść do toalety. Nie można też całych dni spędzać w piżamie tylko dlatego, że zabawiamy naszego malucha. Po długich domowych naradach zapadła decyzja – kupujemy BabyBjorn’a. 

Wystarczył jeden dzień, abyśmy się w nim zakochali. Wszyscy, z Jaśkiem na czele. BabyBjorn Balance ma tyle zalet, że nie wiem nawet, od której zacząć. Jeśli dziecko chcę się bujać – może to robić, samo regulując sobie tempo i intensywność ruchu. Jasiek opanował rytmiczne wymachiwanie nogami, dzięki któremu Bjorn się buja, w jakieś 3 dni. Żadnych kolorowych, pstrokatych elementów, żadnych niebezpiecznych dla maluszka wibracji czy dodatkowych rozpraszających bodźców. Jeśli chcemy, by Jasiek bawił się na leżaczku, po prostu dajemy mu zabawkę. 

BabyBjorn jest bezpieczny (dziecko można zapiąć pasem, aby nie wypadło), lekki, i stabilny – stelaż zabezpieczają antypoślizgowe elementy. Bjorn’a można złożyć na płasko, zajmuje wtedy naprawdę niewiele miejsca. Pokrycie łatwo się zdejmuje i pierze.

Minusy? Kolor, który wybraliśmy, jest wprawdzie odporny na plamy (albo raczej – plam na nim nie widać ;-)), ale szybko łapie kurz. No i farbuje podczas prania. Drugim minusem jest oczywiście cena – my w promocji zapłaciliśmy 450 zł, to dużo, jak na leżaczek. Ale w tej cenie dostajemy sprzęt praktycznie niezniszczalny, świetny jakościowo, bezpieczny. Innymi słowy – mam nadzieję, że BabyBjorn Balance posłuży nam nie tylko przy Jaśku. 

hityikity6

Pieluchy bambusowe – HIT

Kiedy w ciąży przeglądałam listy wyprawkowe zastanawiałam się, po co mi takie drogie pieluszki. Tetra już nie wystarcza? Skusiłam się jednak na zestaw dwóch pieluch 120 cm x 120 cm z firmy Mudpie (w Polsce dostępne chyba tylko okazyjnie w TK-Maxx’ie) i bardzo szybko kupiłam kolejne, tym razem w mniejszym rozmiarze i polskiej firmy Bamboo-line. Jedne i drugie są świetne! Zdecydowanie bardziej miękkie i przyjemne w dotyku niż tetra, idealnie chłoną wodę (i ślinę! ;-)), oddychają, a jednocześnie chronią przed czynnikami zewnętrznymi. Świetnie sprawdzają się jako osłona budki wózka w słoneczne dni, coraz częściej używam ich też jako lekkiego kocyka do ochrony przed słońcem i wiatrem. Malutkie pieluszki (30 cm x 30 cm) służą mi do obcierania wiecznie obślinionej buzi i wycierania mlecznych plam. Szybko mogę je wyprać i po chwili są suche. Do tego mają świetny design, zdecydowanie bardziej kolorowy niż białe klasyczne tetry. Bardzo polecam!

hityikity

hityikity4

Wkładki laktacyjne NUK – KIT

Przez ostatnie cztery miesiące przetestowałam wiele wkładek laktacyjnych – Johson&Johnson, Avent, Babydream… tym razem do koszyka wpadły wkładki firmy NUK. Niestety były w promocyjnej cenie, jedno opakowanie w cenie dwóch. Dlaczego niestety? Ponieważ są beznadziejne. Zbyt miękkie, mną się w biustonoszu, za nic w świecie nie chcą pozostać na swoim miejscu. Nie pomagają także paski z klejem – są zbyt małe, aby utrzymać wkładkę. Męczę się z tym nieszczęsnym podwójnym opakowaniem okropnie. Nie polecam.

hityikity2

Chusta – subiektywnie KIT

W ciąży marzyłam o byciu chustową mamą. Jak Jasiek skończył miesiąc, postanowiliśmy spróbować wiązania. Była chusta kółkowa, była jedna, druga i trzecia elastyczna; do tkanej nie doszliśmy, bo nasz Młody Człowiek po prostu się z chustami nie polubił. Wytrzymywał w nich góra kwadrans, nie potrafił się wyciszyć i zasnąć, wiercił się i płakał. Po kilkunastu próbach po prostu zrezygnowaliśmy. Dla wielu mam – na które patrzę z nieukrywaną zazdrością – chusty są hitem. Jasiek niestety jest nie tylko niewózkowy, jest także niechustowy. Może zbyt krótko i zbyt mało uparcie próbowałam? Nie wiem, chyba po prostu dałam za wygraną. Jakoś się z tym pogodziłam, może za kilka miesięcy mój syn polubi się z nosidłem? Będziemy próbować. 

Jeśli zastanawiacie się nad zakupem chusty, polecam wydać te pieniądze na spotkanie z chustowym doradcą, nauczyć się motać i wypożyczyć chustę na kilka dni. Sami ocenicie, czy ten sposób noszenia pasuje Wam i dziecku.

hityikity5

Grzechotki Skip-Hip Trio Explore & More – na ten moment KIT

Kupiłam je na fali fascynacji marką Skip-Hop, ale dzisiaj wiem, że to był bardzo nieprzemyślany wydatek. Grzechotki absolutnie nie pasują do małych rączek dziecka! Są prawie kuliste i wykonane z twardego plastiku. Maluszek praktycznie nie ma szans ich uchwycić, może je co najwyżej trącać rączką, ale żadna z tego frajda. Poza tym podczas pierwszego po zakupie wyparzania odbarwiły się w wielu miejscach – duży minus dla Skip-Hop za ten produkt! Może kiedy Jasiek będzie trochę starszy, zabawa grzechotkami będzie lepsza. Na razie to kit. 

hityikity3

Whisbear – trochę HIT, trochę KIT

Wiecie, jestem straszną gadżeciarą. Nie mogłam, po prostu nie mogłam przejść obojętnie obok Whisbear’a. Okazyjnie udało mi się znaleźć na OLX’ie nieużywany model SensorCry w cenie klasycznego Szumiącego Misia. Pomyślałam – spróbujemy. Po dwóch miesiącach używania mogę powiedzieć tyle – Szumiący Miś nie usypia Jaśka. Jedyne, co dobrego dla nas robi, to wycisza dźwięki otoczenia. Włączamy Whisbear’a i możemy poszeleścić trochę podczas przygotowywania kolacji. Albo włączyć czajnik. Używam go też czasem, kiedy Jasiek śpi poza domem, np. podczas wizyty u rodziny czy znajomych, zagłusza rozmowy i inne hałasy. To tyle, jeśli chodzi o magiczne działanie Szumiącego Misia na Jaśka. Fajnie, gdyby nie minusy.

Po pierwsze, funkcja Sensor Cry – jeszcze NIGDY jej nie użyliśmy. Kiedy Jasiek się wybudza, nie zaczyna od razu płakać, a sensor płaczu reaguje dopiero na płacz. Kiedy Młody się rozpłacze, na usypianie Whisbear’em jest już zdecydowanie za późno.

Drugi minus – zbyt szybkie wyłączanie się. Twórcy Szumiącego Misia założyli, że dziecko po 40 minutach jest już w fazie głębokie snu i dlatego uspokajający szum sam się wyłącza. Ale to nie zawsze prawda. Bardzo często zdarzało nam się, że Jasiek „włączał się” dokładnie w momencie, gdy Szumiący Miś się…wyłączał. Przez pewien czas, kiedy intensywnie użytkowaliśmy misia, zapisywaliśmy czas, kiedy został włączony, aby pamiętać o ponownym jego „przeklikaniu” przed upływem 40 minut. Mocno uciążliwe. Przydałby się tryb ciągły. Jakoś przeżylibyśmy wzrost zużycia baterii. Teraz Szumiącego Misia używamy sporadycznie, bo nowym hitem do usypiania stał się…

jak uśpić niemowlę

Artur Andrus – Cyniczne Córy Zurychu – najdziwniejszy HIT tej listy!

Uwielbiam słuchać Andrusa, dlatego jego najnowszą płytę zażyczyłam sobie w prezencie urodzinowym. Nie spodziewałam się jednak, że z Arturem najbardziej zaprzyjaźni się Jasiek. Nasz syn wybrał sobie dwie piosenki, przy których uwielbia usypiać i, kiedy jest zmęczony, często zasypia już po pierwszej zwrotce. To wiele ułatwia, ponieważ wieczorne usypianie nadal odbywa się na rękach, a Jasiek jest coraz cięższy. Dlatego „Szalonej Krewetki” i „Mona Lisy” słuchamy codziennie, po miesiącu znamy już teksty na pamięć i śpiewamy razem z Andrusem. A Jasiek zasypia. Dzięki, drogi Arturze! Nie spodziewałam się, że piosenka o barze spod ciemnej gwiazdy może stać się ulubioną kołysanką naszego syna ;-). Dorosłym też polecam płytę Andrusa – teksty są genialne, cała płyta stanowi parodię różnego rodzaju utworów – Andrus tworzy szantę narciarską, własną wersję chorwackiego hitu weselnego, jazzową kolędę i wiele, wiele innych świetnych pastiszów. To co, śpiewacie z nami?

Mona Liso, w twym uśmiechu tyle wdzięku,
Tajemnicę tego wdzięku chyba znam,
Czy ty wiesz, że twa babka w Pasłęku,
Obok fosy
Strzygła włosy?
A twój dziad dziesięć lat miał legalnie
Wypożyczalnię łasic dla zamężnych dam?

hityikity7

Trochę się nam kitów i hitów nazbierało – mam jednak wrażenie, że tym razem zdecydowanie więcej jest hitów. To dobry znak – coraz lepiej znamy naszego syna, trafniej dobieramy produkty pod jego i nasze gusta i dzięki temu marnujemy mniej pieniędzy.

Jakie są Wasze wyprawkowe hity i kity ostatnich miesięcy? Dajcie znać w komentarzach! Dajcie kciuk w górę, jeśli jesteście z nami!

Pierwszą odsłonę hitów i kitów znajdziesz >>tutaj<<.

 

  • Marzena

    Swoich kitów i hitów jeszcze nie mam, tym bardziej jestem wdzięczna za Twoje. W bambusowe pieluszki bambooline już się zaopatrzyłam i też mam 2 duże i dwie małe. Pozdrawiam 🙂