Wychowanie

Pierwszy tydzień życia noworodka – oczekiwania a rzeczywistość

pierwszy tydzień życia noworodka

We wtorek o 19:50 obchodziliśmy pierwszą „rocznicę” Jaśka. Pierwszy tydzień życia noworodka uznajemy za zakończony! Świętowanie odbyło się szybko, gdzieś pomiędzy zmianą pieluszki a karmieniem i bardzo cicho, bo solenizant właśnie zasnął. Odśpiewując „sto lat” mieliśmy chwilę, aby podsumować ostatni tydzień. Już po 7 dniach wiem na pewno, że dziecko mocno zawęża perspektywę, budzi nieznane dotąd emocje i sprawia, że weryfikujemy swoje poglądy.

Fakty i mity pierwszego tygodnia życia z naszej perspektywy

MIT: „NIE KUPUJCIE ZBYT WIELU MAŁYCH UBRANEK, DZIECKO ZBYT SZYBKO ROŚNIE NA UBRANKA W ROZMIARZE 56!”

Jasne, możecie odpuścić kupowanie ubranek w rozmiarze 56. Efekt będzie taki, że od razu po powrocie do domu będzie trzeba oddelegować kogoś na ekspresowe zakupy. 5-6 kompletów ubranek na dzień to norma, szczególnie dziecka karmionego piersią, a także u chłopaka.

FAKT: „MAMĄ SIĘ JEST, TATĄ TRZEBA NAUCZYĆ SIĘ BYĆ”

Jak bumerang wracają tu nieszczęsne hormony, których ojcowska przysadka jakoś nie chce wytwarzać.  I nawet tata bardzo zaangażowany w czasie ciąży, tata wyczekujący maleństwa, tata uczestniczący w porodzie, przez pewien czas będzie krok do tyłu. Ojcom nie ułatwia sytuacji fakt, że po porodzie wracają do swoich domów na kilka dni, zostawiając dziecko w szpitalu pod opieką mamy. Mama ma kilka dni tylko dla siebie i dziecka, ma czas by nawiązać z nim pierwszą, bardzo głęboką wieź. Tata, choćby spędzał w szpitalu całe dnie (a nie będzie to możliwe, bo w tym czasie będzie załatwiał milion dokumentów związanych z narodzinami, sprzątał mieszkanie i – czasem także – upijał się ze szczęścia) nie ma możliwości spędzania całych dni z dzieckiem. Dlatego po powrocie do domu musi się dopiero uczyć, krok po kroku, swojego dziecka. To nie znaczy, że jest gorszy, mniej czuły czy mniej zaangażowany. On jest zwykle po prostu trochę przerażony ogromem nowości. I także, tak jak mama, potrzebuje wsparcia.

MIT: „BĘDZIE SPAŁ W ŁÓŻECZKU!”

Nie ma takiej możliwości. Po trzech dniach spędzonych w szpitalu, z dzieckiem na wyciągnięcie ręki, odstawienie go na kilka godzin samego do łóżeczka w innym pokoju brzmi jak barbarzyństwo. Zdecydowanie spokojniej człowiek czuje się, znajdując dla noworodka miejsce we własnym łóżku. Nawet, jeśli wiąże się to ze spaniem w dziwnych pozycjach i przy włączonej lampce nocnej.

FAKT: „DAMY SOBIE RADĘ Z DODATKOWYMI OBOWIĄZKAMI…”

…przecież jesteśmy dobrze zorganizowani i już dawno ustaliliśmy podział domowych obowiązków. Tak, to się udało! Wprawdzie doszło mnóstwo nowych obowiązków, sytuacja zmienia się z minuty na minutę i potrzeba wielkiej elastyczności, aby się do niej dostosować, ale mieszkanie przy noworodku nie musi wyglądać jak po przejściu tornado. Wcześniejsze wytrenowanie w obowiązkowym wypełnianiu listy domowych zadań sprawia, że pewne rzeczy przychodzą naturalnie i automatycznie, nikt nie czuje się nadmiernie obciążony, a czyste i wyprasowane ubranka dziecięce leżą równo poukładane w szufladzie.

MIT: „ŻADNYCH SMOCZKÓW”

Jeśli Twoje dziecko ma potrzebę ssania, która sprawia, że nie masz kiedy wyjść do toalety ani zrobić sobie kanapki, wybór jest prosty. Ani pozostawienie płaczącego, pragnącego ssać dziecka samemu sobie ani 24 godzinne karmienie nie ma racji bytu, dlatego czasem trzeba po prostu wybrać mniejsze zło. Po szczegóły odsyłam na bloga guru laktacyjnego Hafija.pl.

FAKT: „HORMONY PO PORODZIE ROBIĄ Z KOBIETAMI DZIWNE RZECZY”

Już w ciąży hormony dają się we znaki, ale poporodowa burza chemicznych substancji w organizmie kobiety to coś niesamowitego. Przede wszystkim hormony pozwalają wstać z porodowego łóżka, dotrzeć na salę szpitalną, doprowadzić się do ładu i przez całą noc zajmować się noworodkiem, bez chwili na odespanie skrajnego zmęczenia ostatnich godzin. Hormony sprawiają, że mama budzi się, słysząc każdy, najcichszy dźwięk wydawany przez dziecko. Hormony uruchamiają i podtrzymują laktację. Hormony sprawiają, że jakoś naturalnie wiesz, jak zmienić pieluszkę, przebrać, wziąć na ręce – nie musisz się tego uczyć. Ale przede wszystkim hormony sprawiają, że pierwszy tydzień życia noworodka to dla kobiety czas niesamowitych wzruszeń, nieporównywalnych z niczym innym. Patrząc na noworodka trudno uwierzyć, jaką przebyliście wspólnie drogę – od kilkumilimetrowego pęcherzyka przez gigantyczny brzuch, aż do świata zewnętrznego. Każde spojrzenie na to kruche ciało sprawia, że kobietę wypełnia tysiące różnych uczuć, od strachu przez dumę na niesamowitym wzruszeniu kończąc. O tak, hormony!

MIT: „WSZYSCY TERAZ KARMIĄ PIERSIĄ, WIĘC NIGDY NIE PODAM MIESZANKI”

Jeśli życie Twojego dziecka wydaje Cię się zagrożone, a kompetentna pomoc niedostępna, nie zastanawiasz się, CO zje noworodek, ale cieszysz, że zjadł w ogóle. Karmienie to nie tylko fizjologia, to przede wszystkim psychika i emocje matki. Zmęczonej po porodzie, zestresowanej szpitalną atmosferą i nową sytuacją mamie nie pomaga fakt, że laktacja nie uruchamia się od razu. Brakuje wygodnej poduszki, wszystko jeszcze boli, a do dziecka nikt nie dołączył instrukcji obsługi. Czasem trzeba więc pozwolić sobie na elastyczność i nie dać się wyrzutom sumienia, bo od jednej porcji mieszanki naprawdę nikt nie umarł.

FAKT: „DNI I NOCE TO POJĘCIA, KTÓRE PRZESTAJĄ MIEĆ ZNACZENIE”

Noworodek MUSI jeść co maksymalnie 3 godziny, mniej więcej 8 razy w ciągu doby. Jeżeli śpi, należy go wybudzić i nakarmić. Przez pierwszy miesiąc należy tego dość restrykcyjnie pilnować (choć zwykle nie trzeba, bo głodne dziecko samo domaga się posiłku). Jeśli nie będziemy tego robić, rozpoczyna się błędne koło – dziecko jest głodne, ale nie budzi się, bo nie ma siły nawet na to; obudzone nie ma siły na jedzenie i jest coraz słabsze. To niebezpieczne, więc kilka pierwszych dób żyjemy z zegarkiem w ręku, zapisując na lodówce godziny karmienia i rozkład zmienianych pieluszek. Pobudka na karmienie i zmianę pieluchy jest częścią dnia i nocy, dla noworodka to bez różnicy, która godzina. Życie maleństwa liczy się więc w dobach, nie w dniach. 

MIT: „BĘDĘ JEŚĆ WSZYSTKO, PRZECIEŻ TO, CO ZJEM, NIE PRZENIKA DO POKARMU”

Może to i prawda, ale gdy po zjedzeniu dużej porcji sosu pomidorowego przestajesz nadążać za zmienianiem pieluszek, zaczynasz się zastanawiać, że wolniejsze wprowadzanie nowych elementów do diety malucha jednak nie byłoby lepszym rozwiązaniem. Niedojrzały układ trawienny dziecka codziennie się zmienia, dlatego nie mówię tutaj o restrykcyjnych i długotrwałych dietach. Co dziś było zbyt trudne do przetrawienia przez dziecko, za tydzień może być dla niego łatwizną, dlatego trzeba testować, testować, testować. 

 

Pamiętacie jeszcze pierwszy tydzień życia noworodka w Waszych domach? Czym Was zaskoczyło Wasze maleństwo?