Psychologia Wychowanie

Uwagi, leci ptaszek – czyli o odwracaniu uwagi

odwracanie uwagi

Uparty mały odkrywca. Tak najkrócej mogłabym scharakteryzować dziecko 18+. Najbardziej interesującym zajęciem dla półtoraroczniaka jest eksplorowanie przestrzeni – zarówno tej bliżej jak i dalszej. Smakowanie wody z kałuży, ćwiczenie paluszków przy wyciąganiu dokumentów z maminego portfela, wylewanie zawartości kubka na dywan w celach eksperymentalnych, wspinanie się na parapety, sprawdzanie, czy łóżko nadaje się na trampolinę, testowanie czy kasztan zmieści się do buzi…i tak mogłabym wymieniać bez końca. A wszystko to z silnym poczuciem, że ma być po mojemu. Po mojemu, to znaczy po prawie dwulatkowemu. Bo taki osiemnastomiesięczniak jest trochę jak kot – nie tylko wchodzi z ciekawością do pudełek, ale też chodzi zawsze swoimi drogami.

Jako psycholog wiem, że dzieci w tym wieku mają niesamowitą potrzebę przekraczania granic, testowania swojej odrębności i decyzyjności, a w związku z tym sprawdzania, na ile moje słowo jest w danej chwili ważniejsze od słowa rodzica. Jest to oczywiście etap bardzo potrzebny dla rozwoju każdego malucha i jestem ostatnią osobą, która będzie za wszelką cenę walczyć o swoją rację w starciu z dzieckiem. Jednak mimo najszczerszych chęci wspierania dziecka w samodzielnym podejmowaniu decyzji, mimo gorącego postanowienia, że pozwalam maluchowi na nieograniczoną eksplorację świata i daję mu jak najwięcej swobody zdarzają się sytuacje, kiedy zareagować trzeba. Bo o ile taplanie się w kałuży, asekurowane wspinanie się na meble i rozwałkowywanie plasteliny na dywanie akceptuje bez problemu, tak próby włożenia widelca do kontaktu albo rzucanie kamieniami w innych ludzi wydają się być co najmniej niebezpieczne. Czasem bywa też po prostu tak, że proza życia zmusza nas rodziców do podjęcia interwencji i przekierowania działań dziecka – bo spodnie od taplania w kałuży są już do wykręcania, a temperatura niebezpiecznie spada. Albo pocztę zamykają za kwadrans a my z młodym człowiekiem – i nieodebranym awizo w ręku – stoimy 500 metrów od jej drzwi, od dwudziestu minut poklepując wszystkie okoliczne słupki i powiększając niebezpiecznie domową kolekcję kamieni.

Próbuję więc prosić, tłumaczyć, zwracać uwagę. Patrzę prosto w oczy, wydaję krótkie polecenia, negocjuję. Wiem jednak doskonale, że skuteczność moich działań u takiego malucha jest naprawdę mizerna. Przepraszam się więc z krytykowaną przez wielu metodą, która w takiej sytuacji sprawdza się najlepiej – z odwracaniem uwagi.

Odwracanie uwagi – moja metoda na szybką i skuteczną reakcję w trudnej sytuacji

Odwracanie uwagi u maluchów między 1,5 a 3 rokiem życia jest jedną z najbardziej skutecznych metod przekierowania zachowania.
Pozwala zapobiec atakom histerii i przełamuje upór malucha, który zdaje się testować cierpliwość opiekuna. Wystarczy dobra znajomość stanów emocjonalnych dziecka (aby zauważyć moment, w którym można zastosować tę metodę), a także odrobina kreatywności. Dzięki temu można wyjść obronną ręką z sytuacji, gdy dziecko usilnie próbuje zgarnąć z półki jakiś niedozwolony produkt, na spacerze zmierza w zupełnie innym kierunku niż rodzice lub po raz trzydziesty zrzuca zimą czapkę.

Same plusy? To zależy od rodzica

Nie jest to oczywiście metoda bez wad. Przeciwnicy podnoszą argument niezrozumienia potrzeb dziecka, twierdzą także, że odwracając uwagę sprawiamy, że dziecko nie nauczy się mierzyć ze swoim problemem. Nie podważam tych argumentów. Jednak uważam, że kluczowa w przekierowywaniu uwagi jest świadomość rodzica. To dorosły musi zdecydować, kiedy tę metodę stosować, a kiedy zachować się w zupełnie inny sposób.

Jako rodzice zazwyczaj doskonale znamy sytuacje, w których nasze dziecko „staje okoniem”. Ja na przykład wiem, że w chwili obecnej włożenie Jaśka do fotelika samochodowego jest absolutnie niemożliwe, jeśli nie przekieruje jego uwagi. Młody człowiek będzie chciał za wszelką cenę wejść na przednie siedzenie i ponaciskać guziki. Z doświadczenia wiem też, że nawet gdy pozwolę mu na parę lub paręnaście minut takiej zabawy, a później spokojnie wytłumaczę, że już wystarczy, a dzieci siędzą w fotelikach zapięte pasami i tak czeka mnie płacz, machanie na oślep rękami i zapieranie się o fotel nogami.
W tej sytuacji potrzeba mojego dziecka jest jasna – eskploracja i zabawa. Wiem więc, że za buntowniczym zachowaniem i płaczem nie stoi żaden większy problem. Wiem także, że inne rozwiązania są nieskuteczne. Mogę więc pozwolić sobie na przekierowanie uwagi i dzięki temu bezpiecznie przewieść Jaśka samochodem.

Co innego, gdy niespodziewany i niekontrolowany płacz zaczyna się wśród dzieci na placu zabaw czy w innej, niestandardowej sytuacji. Wtedy wiem, że Jaś potrzebuje przede wszystkim zrozumienia, odkrycia powodów nadmiernej reakcji, a także podjęcia próby wytłumaczenia, co się wydarzyło. W takiej sytuacji na pewno nie będę próbowała odwrócić jego uwagi, wręcz przeciwnie.

Mam nadzieję, że widzicie różnice między powyższymi sytuacjami.

Pora więc przejść do konkretów.

Jak skutecznie odwrócić uwagę malucha?

Bardzo prosto! Zrobić w danej sytuacji coś, co będzie dla niego bardziej interesujące od wykonywanej akurat czynności. Najłatwiej zrobić to, wychodząc ze schematu swojego zachowania, robiąc coś zabawnego lub pokazując coś interesującego w najbliższej okolicy.

Przykłady i konkretne sytuacje, w których odwracanie uwagi się sprawdza

Gdy Jaś w sklepie po raz 16 chce przejechać się ruchomymi schodami, pokazuje mu fontannę stojącą na końcu alejki i proponuję, że teraz pójdziemy zabaczyć, jak pięknie woda kapie.
Kiedy po raz kolejny nie chce pozwolić mi włożyć się do fotelika samochodowego, nachylam się nad nim i szepczę do uszka, że jak siądzię grzecznie to opowiem mu bajkę. Uspokaja się, zapinam pasy, a następnie z fotela kierowcy opowiadam obiecaną historyjkę.
Kiedy na spacerze Młody Człowiek usilnie usiłuje sprawdzić, jak smakuje woda w każdej napotkanej kałuży, pokazuje mu przechodzącego obok pieska/przejeżdżający tramwaj itp. i zachęcam do podążenia w jego kierunku.

Odwracanie uwagi dziecka – szybko, skutecznie, z poszanowaniem malucha

Konkrety już za nami, omówmy więc jeszcze dodatkowe korzyści płynące z używania tej metody. Przede wszystkim odwracanie uwagi działa szybko i jest bardzo proste w zastosowaniu. Ponadto, użyte mądrze (czyli – tak jak pisałam wyżej – w sytuacji, w której potrzeby dziecka są dla nas jasne, a niekoniecznie spójne z naszymi) nie sprawia, że dziecko czuje się pokrzywdzone. Co więcej, pomaga szybko i skutecznie zapanować maluchowi nad emocjami, które często – ze względu na etap rozwoju – wymykają mu się spod kontroli. Lepiej więc przekierować zachowanie, niż uparcie stać nad histeryzującym dzieckiem i powtarzać, że musi być tak, jak my chcemy.

A Wy drogie Mamy, stosujecie odwracanie uwagi? A może macie inną, bardziej skuteczną metodę? Dajcie znać w komentarzach!