Lifestyle Podróże

Cisza, spokój i bociany – nasze wakacje w Słajszewie nad Bałtykiem

Najpierw wyobraź sobie drogę. Rozpędzony samochód przemierza kolejne wioski, o których prawie nikt nie słyszał. Wioski o śmiesznych nazwach, tak niewielkie, że zanim się im przyjrzysz, już znikają za okienną szybą. Wokół tylko pola i pochylone drzewa. Potem wyobraź sobie spokój. Wokół Ciebie, jak okiem sięgnąć, tylko puste przestrzenie i wydeptane ścieżki, po których strach jechać samochodem. Nad głową latają bociany, jaskółki przesiadują na drzewach. W oddali widzisz tylko zieleń i krowy. A kiedy się odwrócisz, zobaczysz siedem maleńkich domków, poustawianych równiutko przy wyłożonej kostką drodze. W jednym z nich spędziliśmy wakacje.  Witajcie w Słajszewie, nad Bałtykiem.

Nie uwierzyłabym, że takie miejsca istnieją. Tak ciche, tak spokojne, tak bardzo relaksujące. Na co dzień mieszkamy w głośnej, śmierdzącej i ruchliwej aglomeracji. O ciszy można zapomnień nawet w nocy, więc w czasie urlopu chcemy uciec jak najdalej od zgiełku miasta. Tym razem trafiliśmy w dziesiątkę, a w bonusie dostaliśmy jeszcze Bałtyk, o jakim można pomarzyć.

Po dziewięciogodzinnej podróży przez całą Polskę wylądowaliśmy w pachnącym nowością domku w kompleksie wypoczynkowym Baltic Sand. Nasz domek został dopiero co oddany do użytku, z zewnątrz nie miał jeszcze nawet skończonej elewacji. Zupełnie nam to nie przeszkadzało, ponieważ w środku wszystko było nowe i bardzo dobrze rozplanowane. Domki w Baltic Sand są piętrowe – na parterze znajdziemy salon z aneksem kuchennym, wyposażonym we wszystkie niezbędne akcesoria (była nawet kawiarka i dobrej jakości patelnie!) oraz łazienkę z pralką. Na piętrze mieszczą się dwie sypialnie, z tego jedna przechodnia. Każdy domek może pomieścić maksymalnie 6 dorosłych osób, ale według mnie byłoby wtedy dość ciasno. My przyjechaliśmy w piątkę – czterech dorosłych i Jaś – uważam, że to maksymalna liczba gości do komfortowego wypoczynku. Przed każdym domkiem czeka grill oraz stół z krzesłami, a w szafie schowany jest nawet parawan plażowy.

Ale to nie domek zachwycał, a otoczenie. Wszystkie domki znajdują się bowiem na dużym, trawiastym terenie. Jest tutaj boisko do gry w piłkę, przestrzeń do biegania i wygłupów no i naprawdę imponujący plac zabaw, z huśtawkami, trampoliną, piaskownicą, drewnianymi urządzeniami oraz dmuchańcem, na którym można skakać do woli. Do dyspozycji gości jest także świetlica z miejscami do siedzenia, rzutnikiem, wielgachnym pudłem klocków dla dzieci, stołem do piłkarzyków, cymbergajem i stołem do ping-ponga. Jakby tego było mało, przed budynkiem mają swój parking cztery przedziwne pojazdy – coś w rodzaju gokartów na pedały dla dużych i małych dzieci. Wszystkie czekają tylko na chętnych kierowców.  Bardziej wybredni mogą również przejechać się ekstremalnym trzykołowym rowerem-rikszą albo wypożyczyć zwykłe rowery (z fotelikiem czy przyczepką) na cały pobyt.

A to nadal nic, bo prawdziwa bajka zaczyna się po przejściu przez bramę kompleksu. Wiecie, ilu ludzi można spotkać przeciętnie podczas spaceru po okolicy? Zwykle mniej niż krów czy wszechobecnych bocianów. Mniej więcej dwie osoby na godzinę, jeśli ma się szczęście albo wybierze szlak w kierunku plaży. Można więc spacerować do woli i wdychać czyste powietrze.

Mimo kuszącej wizji samotnych i bezpiecznych dla biegających dzieci spacerów, nie spacerowaliśmy za często. Dlaczego? Bo wskakiwaliśmy na rowery, wsadzaliśmy Jaśka w fotelik i mknęliśmy na wycieczki po pięknych, sosnowych lasach. Zachwycając się wrzosami, połaciami porośniętymi czerwoną borówką, od czasu do czasu mijając grzybiarzy, dojeżdżaliśmy najczęściej na plażę w Słajszewie. I tutaj zaczynała się prawdziwa bajka.

Uwierzycie, że są jeszcze nad Bałtykiem plaże, na których nikt nie próbuje sprzedać nam gorącej kukurydzy ani kompletu foremek do piasku? Że są plaże dzikie, szerokie i zwyczajnie piękne? Że są plaże, gdzie parawany są rzadkością, a nawet jeśli ktoś swój rozłoży, to zwykle jest bardzo daleko, bo to również plaże praktycznie puste. Piasek, woda, słońce i przestrzeń. Witajcie w Słajszewie!

Zaraz zapytacie gdzie tutaj jest haczyk.
Jest jeden. Wszystkie te piękne plaże są zdecydowanie trudniej dostępne, dlatego właśnie uchowały się przed tłumem turystów. Aby dostać się na naszą ulubioną plaże w Słajszewie można skorzystać z dwóch dróg: albo zdecydować się na 5,5 km jazdę rowerem przez las albo przejechać 3 km samochodem wśród pól, a następnie wybrać się na leśny spacer, mniej więcej 2-kilometrowy. Nie da się więc wyjść z apartamentu/hotelu prosto na plażę, nie można też podjechać bezpośrednio na nią samochodem. Trzeba więc zaplanować wyjście tak, aby nie przypomnieć sobie po drodze o zapomnianym kremie do opalania. Droga przez las jest także o tyle uciążliwa, że trudno przejechać ją wózkiem. W naszym przypadku po raz kolejny świetnie sprawdzało się nosidło ergonomiczne, tym razem nasza Tula Toddler. Spokój i cisza mają swoją cenę, którą jest wędrówka przez las, często z 15 kilogramowym, słodkim Jaśkowym obciążeniem ;-).

Przez pierwsze 24 godziny naszego pobytu przeklinaliśmy tę odległość od plaży i konieczność codziennego dźwigania Jasia. Wsiedliśmy więc w samochód i pojechaliśmy na najbliższą plażę, przy której można było bezpośrednio zaparkować – do Kopalina. Po przejechaniu 25 kilometrów właściwie od razu chcieliśmy zapakować się z powrotem do samochodu. Ogrom kramów z watą cukrową, a przede wszystkich tłum ludzi – ręcznik na ręczniku i parawan przy parawanie – skutecznie przekonały nas do tego, że codzienny spacer lasem na praktycznie pustą plażę w Słajszewie to najlepsze, co mogło nas spotkać.

Kompleks wypoczynkowy Baltic Sand to nie jest więc miejsce dla wszystkich. Najbliższy sklep jest wprawdzie w zasięgu pieszego spaceru, ale nie kupisz w nim rukoli ani nawet pachnącego papieru toaletowego. Za to bezpłatnie na miejscu dostajesz spokój, ciszę i prawdziwy odpoczynek. A w pakiecie ze spacerem przez las także dziewiczą plażę i bezkres Bałtyku. My wchodzimy w taki układ i już przyglądamy się kalendarzowi przyszłorocznych wakacji. Bo jedno wiemy na pewno, do Baltic Sand wrócimy!

Ten tekst NIE JEST SPONSOROWANY, a opinia o Słajszewie i pobycie w kompleksie wypoczynkowych Baltic Sand jest moją prywatną, zupełnie subiektywną opinią ;-).

Jeśli zainteresowało Was Słajszewo i chcielibyście spędzić wakacje w domkach Baltic Sand, śmiało klikajcie – http://www.baltic-sand.pl/

 

  • Katarzyna Rz

    Aga, kupuję to, za rok jadę, kocham takie miejsca:) pozdrawiam

  • Krystyna Jarnot

    Przepraszam, że się czepiam, ale wydaje mi się, że jaskółki na drzewach nie siadają. Na drutach tak. Poza tym świetny tekst, cudne miejsce. Trudno uwierzyć, że są jeszcze takie, gdzie nie rządzą parawany.

    • Moja znajomość ptaków jest bardzo ograniczona, za to wyobraźnia bogata ;-). W przyszłym roku będę uważniej przyglądać się jaskółkom, pozdrawiam! 😉

      • Krystyna Jarnot

        Bardzo się cieszę, że pojawiły się nowe wpisy. Lubię czytać Twój blog, obawiałam się, że porzuciłaś to miejsce. Podobnie jak Ty jestem mamą niewózkowego urwisa 😉