Lifestyle Rozwój osobisty

Mamo, bądź kobietą!

bądź kobietą

Już w ciąży tracimy kontrolę nad własnym ciałem. Wielki brzuch, rozstępy, przebarwienia, opuchnięte kostki… Patrzysz w lustro i nie widzisz siebie. Naiwnie myślisz, że po porodzie wszystko samo wróci do normy. Niestety, nie wraca. Brzuch jeszcze długo wygląda tak, jak w piątym miesiącu ciąży, rozstępy nareszcie możesz zobaczyć w całej okazałości, cera szaleje, włosy wypadają – ogólnie rzecz biorąc, jedna wielka masakra. To wszystko sprawia, że lustra unikasz jak ognia, w końcu masz teraz milion innych spraw na głowie – brudne pieluszki, karmienie, usypianie. Zajęcie się sobą odkładasz na jutro, za tydzień, na dzień, w którym znajdziesz trochę czasu. Tygodnie i miesiące mijają a Ty nadal przewijasz, gotujesz obiady i sprzątasz w tej samej rozciągniętej bluzce i bez makijażu. Na spacer chodzisz w leginsach, które ubierałaś jeszcze w ciąży; włosy spinasz w smętną kitkę, a Twoją najbardziej znaczącą aktywnością fizyczną jest pchanie wózka. 

Stop, tak nie wolno! Będąc mamą nadal, a może przede wszystkim, jesteś kobietą. Żoną lub partnerką dla ojca swojego dziecka. A niedługo także wzorem do naśladowania dla córki lub ideałem kobiety dla syna. A przede wszystkim nadal jesteś sobą – tą samą piękną i zadbaną kobietą, którą byłaś zanim zostałaś matką. To nie tak, że jedna rola wyklucza drugą. Owszem, macierzyństwo zabiera czas i energię na dbanie o siebie, zabiera lśniące i mocne włosy, mięśnie brzucha i szczupłą sylwetkę – ale to nie znaczy, że nie możesz tych wszystkich rzeczy odzyskać. Bądź matką, ale przede wszystkim bądź kobietą! A więc do roboty! Poniżej krótka ściągawka dla Ciebie – o czym powinnaś pamiętać i jak to zrobić, aby na wszystko wystarczyło czasu.

1. Włosy – większość kobiet narzeka na nadmierne wypadanie włosów po ciąży. Dlatego im wcześniej zaczniesz działać, tym lepiej! Po porodzie nadal łykaj suplementy witaminowe, najlepiej takie przeznaczone dla ciężarnych i karmiących. Uzupełnisz w ten sposób podstawowe niedobory. Od razu włącz także do diety coś, co wspomoże Twoje włosy – przy karmieniu piersią bezpiecznie możesz zażywać Calcium Panthenoticum (L1 – preparat bezpieczny według Laktacyjnego Leksykonu Leków), preparaty z biotyną (także L1), a także pić herbatkę z pokrzywy. Uważnie sprawdzaj skład preparatów i herbat, wybierając takie bez skrzypu, gdyż jego działanie podczas karmienia piersią nie jest dokładnie zbadane. Połknięcie codziennie rano jednego suplementu z biotyną czy CP nie jest czasochłonne, a może bardzo pomóc.

Dbaj o swoje włosy od zewnątrz – używaj delikatnej szczotki (polecam Tangle Teezer!), masuj skórę głowy przy myciu, a później wcieraj w nią preparat wzmacniający – może to być na przykład ogólnodostępny i łatwy w użyciu Jantar firmy Farmona. Dzięki temu szybciej urosną Ci nowe, mocne włosy. 

No i najważniejsze – wybierz się w końcu do fryzjera! Obetnij połamane końcówki, wyrównaj włosy – będzie się je łatwiej rozczesywać i będą wyglądały, jak gdyby było ich więcej. 

2. Paznokcie – suplementy, które mają wzmocnić Twoje włosy, prawdopodobnie pomogą również poprawić stan paznokci. Wiadomo, że przy maluszku nie masz czasu na codzienny staranny manicure, nie możesz sobie także pozwolić na zbyt długie paznokcie. Ale krótkie pazurki będą wyglądać lepiej, jeśli pomalujesz je czymś trwałym – wybierz się do salonu na manicure hybrydowy. Dzięki temu Twoje paznokcie będą nieskazitelne przez dwa tygodnie, a Ty odpoczniesz chwilę od swojego maluszka i poczujesz się bardziej kobieco. Poza tym od razu po ich wykonaniu Twoje ręce mogą dotykać wszystkiego, z utwardzonym lakierem możesz położyć się nawet od razu spać albo…zmienić dziecku pieluszkę ;-). Uwaga, hybrydy uzależniają! Jeśli raz zdecydujesz się na manicure hybrydowy, za kilka dni będziesz się zastanawiać, czy nie zaopatrzyć się w sprzęt do domowego wykonywania hybrydy, aby zaoszczędzić na częstych wizytach w salonie kosmetycznym. Manicure raz na dwa tygodnie to oszczędność czasu i szansa na chwilę dla siebie – umów się z mężem, że przez 1,5 godziny to on jest odpowiedzialny za dziecko.

3. Ciało – niektórym z nad trudno zmobilizować się do ćwiczeń w domu. Poza tym trudno nam ustalić, kiedy ćwiczyć – podczas drzemki? A jeśli maluch się obudzi przez nasze intensywne podskoki? Kiedy dziecko się bawi? Wtedy szansa, że będziemy musiały oderwać się od ćwiczeń jest bardzo duża. Taki pokawałkowany trening jest mniej skuteczny, za to skutecznie demobilizuje do kolejnych prób. Wynegocjowałaś godzinę na paznokcie, uda Ci się wynegocjować drugą na fitness raz w tygodniu! Pogadaj z mężem, siostrą lub babcią, na pewno ktoś na ten krótki czas przejmie opiekę na maleństwem. Wybierz klub blisko domu i rusz się! Godzinny, intensywny trening pod okiem instruktora raz w tygodniu da większe efekty niż kilka krótkich, przerywanych przez płacz maluszka, domowych treningów. Pamiętaj, że sport jest wskazany także podczas karmienia piersią, ale wtedy – bardziej niż zwykle – ważne jest dobranie odpowiedniego, sportowego biustonosza

4. Dieta – mam nadzieję, że już przestałaś wierzyć w diety eliminacyjne podczas karmienia piersią. Najlepszą dietą dla karmiącej mamy jest dieta zdrowa i zbilansowana. Postaw na pełnoziarniste produkty, świeże warzywa i owoce. Wiosna to najlepszy czas na zmiany w sposobie odżywiania! Racjonalne odżywanie bogate w witaminy i mikroelementy poprawi nie tylko figurę, ale także stan włosów i paznokci, a także – a może przede wszystkim – Twoje samopoczucie. Zdrowe obiady w kwadrans? Poszukaj tutaj (4 propozycje na szybkie posiłki) i tutaj (szybki makaron z tuńczykiem i cukinią).

5. Cera – to, że większość czasu spędzasz w domu z maluszkiem nie znaczy, że powinnaś zapomnieć o swojej twarzy! Aby poczuć się bardziej kobieco, codziennie znajduję czas na szybki makijaż. Zajmuje mi to jakieś 7-10 minut podczas pierwszej porannej drzemki, a dzięki temu będziesz od razu w lepszym nastroju. Ty też spróbuj, to przecież tylko kilka ruchów pędzlem i gotowe, od razu czujesz się piękniejsza.

6. Ubrania – wiem, że dziecku ulewa, wymiotuje, potrafi przemoczyć pieluszkę wprost na Ciebie. Na brzuchu została niewielka oponka, tu i tam widać jeszcze pociążowe kilogramy. To wszystko skutecznie zniechęca do przebierania się z piżamy albo sprawia, że większość czasu chcesz spędzić w starych i powyciąganych t-shirtach męża. A może warto zainwestować w ubrania po domu? Wyrzuć wszystkie porozciągane, sprane i poplamione t-shirty, dziurawe leginsy i dresy z czasów liceum. W końcu macierzyński trwa cały rok, więc dość dużo czasu spędzisz w swoich domowych outfitach. Fajne, wygodne i dopasowane spodnie z dresu, nowa piżama w ulubionym kolorze, kilka par porządnych leginsów i topów, z których bez problemu możesz wyjąć swój domowy bank mleka. Kilka rzeczy, które sprawią, że poczujesz się lepiej ze sobą. Co więcej, to zwykle ubrania z rozciągliwych, dopasowujących się tkanin. Jeśli przetrwają te kilka najtrudniejszych miesięcy, na pewno dopasują się do Twojego, z dnia na dzień szczuplejszego, ciała.

Pamiętaj, to nie tak, że teraz już nie musisz o siebie dbać. Wprost przeciwnie! Teraz jest czas, kiedy naprawdę docenisz te krótkie chwile poświęcone sobie, a przecież zasługujesz na codzienne sprawianie sobie przyjemności. Mama, która źle czuje się ze sobą, albo – co gorsza – zupełnie zapomniała o sobie, o swojej kobiecości, o pięknie, które kiedyś tak starannie pielęgnowała – taka mama jest zgorzkniała, smutna i nieszczęśliwa. I nie mów, że nie masz na to czasu. Przecież każdego dnia udowadniasz sobie i światu, że się da, że doba jest rozciągliwa i zmieści opiekę nad maluszkiem, dbanie o dom, gotowanie… Więc zmieści też dbanie o swoją kobiecość. Wystarczy, że spróbujesz. No już, bądź kobietą!

Podobało Ci się? Zgadasz się ze mną? A może masz zupełnie inne zdanie? Napisz w komentarzu, polub lub udostępnij! Daj znać, że tu jesteś! 😉