DIY

Project Life po polsku

project life po polsku

Do Project Life ciągnęło mnie od momentu, kiedy o nim usłyszałam. Piękne, minimalistycznie wykonane albumy na innych blogach intrygowały i fascynowały. Niestety, bardzo szybko przychodziło otrzeźwienie – wystarczyło sprawdzić cenę najprostszego zestawu akcesoriów do Project Life – album + koszulki + tzw. core kit z kartkami. Amerykańskie produkty straszyły cenami, a na wymarzone zestawy kart nie raz trzeba było czekać kilka tygodni. Zdecydowałam więc, że szkoda mi czasu i pieniędzy, a album z pierwszego roku życia Jaśka wykonałam techniką inspirowaną PL. Jak wyglądał, możecie zobaczyć w poprzednich wpisach. 

Jednak piękne albumy i karty do Project Life kusiły. Kiedy na początku stycznia ostatecznie zakończyłam pracę nad Jaśkowym albumem byłam pewna, że będę kontynuować dokumentowanie wspomnień naszej rodziny. Wiedziałam już, że wyklejany album nie sprawdzi się na dłuższą metę (zajmuje zbyt wiele miejsca na półce, po jakimś czasie musiałabym dokupić regał specjalnie na albumy ze zdjęciami), a fotoksiążki nie do końca mnie przekonywały (ich wykonania to tylko praca przed komputerem, a dla mnie scrapbooking to sposób na relaks). Po głowie kołatały się różne pomysły, z Project Life na czele. 

I wtedy napisała do mnie firma Family Portraits. Polska firma zajmująca się produkcją i sprzedażą akcesoriów do Project Life. Przyjrzałam się dokładniej ich ofercie i z wielką chęcią zgodziłam się przetestować i zrecenzować ich produkty. 

Zanim jednak opowiem Wam o tym, jak wygląda Project Life po polsku w wykonaniu firmy Family Portaits niewtajemniczonym przypomnę, czym jest Project Life.

Project Life – co to jest?

Project Life to forma dokumentowania wspomnień, utrwalania codzienności za pomocą zdjęć i kolorowych kart. Zarówno karty jak i fotografie umieszczamy w specjalnych koszulkach, które wpinamy do albumu. Ten sposób porządkowania wspomnień pozwala nam na pewną elastyczność, możemy wymieniać zdjęcia, wpinać dodatkowe koszulki itp. Wymaga jednak dodatkowej pracy podczas przygotowania zdjęć – koszulki do Project Life mieszczą zdjęcia w konkretnych rozmiarach, wyrażonych najczęściej w calach np. 2×2, 6×4 i 3×4. W związku z tym przed wysłaniem zdjęć do fotolabu lub wydrukowaniem ich trzeba dopasować ich rozmiary do odpowiednich formatów. 

Co oprócz zdjęć jest potrzebne, aby zacząć swoją przygodę z Project Life? 

W telegraficznym skrócie:

  • album – albumy do PL mają formę segregatorów. To my decydujemy, jaki format zdjęć znajdzie się w środku. Zwykle można kupić albumy w formatach 4×4, 4×6, 6×8, 9×12 i 12×12 cali. 
  • koszulki ochronne – każda koszulka składa się z kilku lub kilkunastu przeźroczystych kieszonek, do których wkładamy zdjęcia i karty. W zależności od albumu na jaki się zdecydujemy, możemy wybrać koszulki o różnym rozkładzie kieszonek.
  • karty – możemy je kupować pojedynczo, w mniejszych lub większych zestawach (tzw. core kit’ach). Można je oczywiście przygotować samemu, wydrukować z internetu lub wyciąć z papieru do scrapbookingu. 
  • dodatki – nie są oczywiście konieczne. Najczęściej to naklejki, datowniki czy dziurkacze zaokrąglające rogi

Kiedy już mamy zdjęcia, album, koszulki ochronne i karty – zaczyna się najprzyjemniejsza część pracy. Dobieramy karty i zdjęcia tak, aby tworzyć ciekawe kolaże, dodajemy naklejki, opisujemy wydarzenia. To prawdziwa frajda dla każdego maniaka dokumentowania wspomnień ;-). 

Teraz pora przyjrzeć się więc dokładniej konkretnym produktom do Project Life.

Jaki jest Project Life po polsku? Co oferuje Family Portraits?

Przede wszystkim kompleksowy asortyment produktów do stworzenia własnego albumu Project Life. Są więc albumy w różnych rozmiarach i kolorach, dopasowane do nich koszulki jak i zestawy kart oraz naklejek. Zarówno albumy jak i koszulki są dostępne w dokładnie takich samych wymiarach, jak ich zagraniczne odpowiedniki.

Co więc różni ofertę Family Portraits od produktów zza oceanu?

Przede wszystkim – cena! Oryginalny album w wymiarze 6×8 cali od Becky Higgins to wydatek pomiędzy 65 a 85 zł. Odpowiednik od Family Portraits – 55 zł. Koszt jednej koszulki amerykańskich producentów 2,00 – 2,50 zł. Koszulki od Family Portraits kosztują 0,90 zł. Jeśli chodzi o karty, tutaj różnica jest przede wszystkim w wielkości zestawów. Family Portraits nie proponuje dużych core kitów, a jedynie zestawy po 6 kart w cenie 3,00 zł. Mały core kit zza oceanu to wydatek rzędu co najmniej 50 zł. Jak dla mnie różnica jest ogromna. 

Kiedy więc przyszła do mnie paczka z produktami od Family Portaits, byłam bardzo pozytywnie nastawiona do idei polskiego Project Life. A później było już tylko lepiej. Odpakowałam karty i…przepadłam. Piękne, akwarelowe rysunki i napisy. Delikatne zdobienia. Spójna kolorystyka zestawów. Od kilku dni nieustannie je przeglądam i nie mogę się doczekać, kiedy zacznę uzupełniać swój album. Zresztą zobaczcie sami.

Moje ulubione zestawy kart, które możecie zobaczyć na zdjęciach to Home, sweet homeFlower power i This summertime

Sam album także wygląda bardzo dobrze. Do podsumowania naszej wyprawy na Teneryfę wybrałam album 6×8 (czyli 15×20 centymetrów) w kolorze aqua. Album wykonany jest z grubej tektury w intensywnym, morskim kolorze. Zmieści bardzo, bardzo wiele koszulek. Myślę, że posłuży mi do dokumentowania wszystkich tegorocznych podróży. 

Do kompletu otrzymałam jeszcze 5 rodzajów koszulek ochronnych, do których zmieszczą się dokładnie trzy rodzaje zdjęć – 2×2 (małe, kwadratowe instafotki), 6×4 (odpowiednik zdjęcia 10×15 centymetrów) i 3×4 (odpowiednik połówki zdjęcia 10×15 centymetrów). Aby nadać mojemu albumowi charakteru mogę wykorzystać także naklejki na zdjęcia. Najbardziej spodobały mi się te, nawiązujące do modnego obecnie „hygge” ;-).

Jak widzicie, jestem świetnie przygotowana do stworzenia swojego pierwszego, prawdziwego albumu Project Life. Co więcej, przed napisaniem tego wpisu udało mi się wysłać do fotolabu prawie 200 zdjęć z naszych wakacji na Teneryfie. Wszystkie przygotowane w formatach odpowiadających koszulkom mojego albumu. Już nie mogę się doczekać na wieczory pełne scrapbookingowej zabawy ;-). Oczywiście efekt mojej pracy będziecie mogli zobaczyć tutaj, na blogu. Project Life po polsku czas zacząć! 😉

Post powstał we współpracy z firmą Family Portaits.